wtorek, 3 lipca 2012
piątek, 29 czerwca 2012
niedziela, 24 czerwca 2012
poniedziałek, 18 czerwca 2012
niedziela, 17 czerwca 2012
wtorek, 3 stycznia 2012
wtorek, 27 grudnia 2011
sobota, 24 grudnia 2011
piątek, 23 grudnia 2011
piątek, 18 listopada 2011
środa, 9 lutego 2011
poniedziałek, 7 lutego 2011
środa, 5 stycznia 2011
Nowy Rok
Ten sam syf. Ten sam prezydent. Miasto skute lodem.
Nadejdzie wiosna, odwilż.
Ten sam syf. Ten sam prezydent. Slalom pośród psich odchodów.
Optymizm to podstawa. Ja jestem optymistą długoterminowym.
środa, 7 kwietnia 2010
niedziela, 27 grudnia 2009
Pasażer
Tłum ludzi wokół mnie. Niewidzialny jestem - myślę. Po chwili zastanowienia i kilku siniakach teoria mojej niewidzialności zostaje poparta doświadczeniem. Odnoszę wrażenie, że jestem powietrzem...
Po chwili jestem już rozrzedzony. Mieszam się z atomami tlenu, azotu i innych składowych powietrza. Płynę w morzu gazów, sunę pomiędzy głowami ludzi nieświadomych mojej obecności. Ocieram się swoim atomowym Ja o pordzewiałe elementy pojazdu, który drobinki siebie oddaje powietrzu - atom po atomie, cząsteczka po cząsteczce.
Kicham. Ciężkie, stutonowe perfumy integrują mnie i znów stoję w tłumie. Obok stoi fabryka kosmetyków i wyrzuca w powietrze nieznośną mieszankę Szanel namber fajf z Bema i kulek na mole. Dyskretnie przysuwam głowę do szczeliny w oknie szukając odrobiny świeżości.
Długo nie cieszę się prawie świeżym powietrzem. Delikatnie i z gracją za naporem jakiejś masy zostaję wypchnięty w okolice drzwi wyjściowych wykonując przy tym piruety niczym mistrz tańca współczesnego po kilku głębszych. Kiedy wytracam pęd pojazd zatrzymuje się, drzwi otwierają się z agresywnym hukiem (oddając przy tym kolejne drobinki rdzy w powietrze) i zostaję opluty sympatycznym - "Przesuń się Pan do cholery, nie widzi, że wysiadam?!". Grzecznie niczym pacyfista z LSD we krwi odsuwam się wiedząc, że guz to nic fajnego.
Tramwaj rusza dalej. Trzymam się zimnej rurki i czekam na kolejne niespodzianki. Rozglądam się wokoło i widzę te same codzienne zachowania, ten sam typ ludzi. Starsza Pani ocierająca się o studenta siedzącego wygodnie dająca dyskretne znaki torebką, kobieta z wózkiem o tytanicznej sile wciągająca go do tramwaju, śpiący pijak mający kilkumetrową przestrzeń osobistą, młodzież z bardziej ubogim słownictwem niż grypsiarze więzienni...
Wysiadam. A od Nowego Roku znów mają podrożeć bilety...