Wczoraj świętowaliśmy urodziny dwóch moich kolegów, którzy przypadkiem urodzili się tego samego dnia (bo czemu miałby być w tym jakiś ukryty cel?).
Zwykłe wyjście do lokalu z jedzeniem i piwkiem. Padło na restauracje "Pekin". Jak zwykle nie zawiodłem się na tamtejszej kuchni - zwłaszcza, że uwielbiam chińską gastronomię. No, ale nie o tym jest ten wpis...
Po posiłku postanowiłem zrobić kilka fotek z myślą o blogu (a co!) i oto one. Jak widać udało mi się uchwycić nawet jakiegoś ducha. Może to był słynny Chiński Duch?
Tu pojawia się wspominany już duch.
Na koniec ładnie oświetlone drzewa po drodze na Plac Wielkopolski, a potem już tylko tramwaj i do domu.